Dlaczego ludzie piszą książki? Dlaczego inni chcą je czytać?

Nie miałem zamiaru napisania tej książki. Ale też nie mogłem jej nie napisać. W pewien mroźny wieczór 2001 roku w Białowieży podszedł do mnie Darek Matusiak, ów- czesny prezes Pracowni na rzecz Wszystkich Istot i poprosił mnie o napisanie felietonu do miesięcznika „Dzikie Życie”. Tak oto rozpoczęła się dla mnie wieloletnia przygoda z pisaniem krótkich esejów nawiązujących do tak zwanej mądrości ekologicznej – ekozofii, będącej podstawą filozofii głębokiej ekologii.

Ważną rolę w tej filozofii odgrywają pytania, które zadaje się sobie lub innym. Dobrze sformułowane pytanie jest jak snop światła, który rozświetla ciemne do tej pory miejsce. Pytania pozwalają wnikać w głąb problemów, ukazują je w szerszym kontekście i pozwalają budować pełniejszy obraz rzeczywistości. Ale zadawanie pytań na gruncie głębokiej ekologii nie jest wyłącznie zabiegiem intelektualnym. Nawiązuje w swej istocie do starożytnych koncepcji mądrościowych, które wykraczały poza intelektualny wymiar dociekań. Zarówno pytania jak i odpowiedzi w tym kontekście najlepiej znajdować na poziomie ciała. Tak właśnie jest z prezentowanymi tutaj tekstami. Są one bardziej „wychodzone” niż „przemyślane”. Stąpając twardo po ziemi, czując grunt pod stopa- mi i będąc świadomym ruchu, znajduję wyraźny kontekst dla czegoś tak ulotnego jak myśli. Żeby przekonania, opinie, sądy i koncepcje nie odpłynęły w nierzeczywistość, mu- szą zostać zakorzenione w czymś tak dosłownym i konkretnym jak ziemia pod stopami. Z tej perspektywy sprawy nabierają właściwych proporcji, a rodzące się wnioski zyskują odpowiedni kontekst. „Wychodzone” i „uziemione” myśli stanowią główny składnik prezentowanych tekstów.

Przeczytaj